Zazwyczaj traktujemy grzebiących w śmietnikach z pogardą. Obrzucamy epitetami: nurek, brudas, kolekcjoner, śmietnikowy dziad. Ale taki ich „zawód”, ktoś musi robić ten job. Zresztą, jeśli spojrzeć na to, co ludzie wyrzucają na śmieci, to takie zajęcie musi być całkiem dochodowe. Czasami na śmietniku lądują przecież całkiem ciekawe, i co ważne, niezniszczone przedmioty (nie żebym regularnie nurkował bez akwalungu, ale fakt jest faktem). Czego tam nie ma: stare zastawy stołowe, podarowany obraz, który nie przypadł do gustu, charczący radiomagnetofon, kilogram drutu, meblościanka pamiętająca zapisy na meble, stosy ubrań: za ciasnych, za pstrokatych, za bardzo ponaciąganych – do koloru, do wyboru.
W przeważającej mierze przedmioty te są całkiem sprawne, nie ma najmniejszego powodu żeby je wyrzucać. Pozbycie się ich jest zazwyczaj wynikiem znudzenia się nimi, ich zużycia kulturowo-duchowego. Bożek konsumpcjonizmu ciągle kłapie przecież zębami i domaga się nowych ofiar. Mody się zmieniają, to, co kilka lat temu było na topie, dziś może być przyczyną kulturowego ostracyzmu. Dlatego zalecam ostrożność. Lepiej uważnie przejrzyjcie swoje szafy w poszukiwaniu kulturowych artefaktów, a nuż, widelec, łyżka, znajdziecie przedmiot, który wygrzebałem ostatnio ze śmietnika – książkę.
Czym wyjaśnić wyrzucanie książek na śmietnik? Rozumiem, że dla niektórych książka to balast, zapomniana dekoracja, z której trzeba ścierać kurze przy nadchodzących świętach, obiekt nienawiści, kojarzący się ze szkolnymi czasami - oblanymi klasówkami i cięgami zbieranymi od tatusia za powtarzany rok. Ja też nie przepadałem za lekturami szkolnymi, ale do cholery, trochę się chyba „Ten” Żeromski i Iwaszkiewicz przysłużyli polskiej kulturze. Coś tam wartościowego nabazgrolili. Nie trzeba od razu kopać ich w twardą oprawę i wyrzucać z furkotem na śmietnik. Przecież istnieją (póki co) antykwariaty, biblioteki, instytucje społeczne, i znudzony telewizją obywatel, któremu nie pozostało nic innego jak czytanie. Czy tak trudno odnaleźć takiego człowieka, takie przytulne miejsce i podrzucić owe kukułcze jajo? Przecież każdy od czasu do czasu ukulturalnia się w centrach handlowych. Można wziąć ze sobą zbyteczne książki i w drodze na zakupy zostawić je w publicznym miejscu. Na pewno znajdą tam nowego właściciela. Przecież to cholerne przestępstwo przeciwko kulturze wrzucać do jednego wora obierki z ziemniaków, wysmarkaną chusteczkę i polską literaturę! Założę się, że Ci, którzy tak czynią należą do tej samej grupy, dla której ulubioną rozrywką jest wyrzucenie wora śmieci w samym środku lasu. Fakt, spakowanie książek do reklamówki i oddanie ich w słusznym celu wymaga o wiele większego poświęcenia. Trzeba mieć coś, czego tego typu ludziom zdecydowanie brakuje - odwagę. Nie daj Boże, kiedy będą zmierzać z reklamówką wypełnioną książkami do biblioteki, spotkają ich koledzy spod bloku i cała reputacja legnie w gruzach: patrzcie, on czyta książki, nie mogę, HAHAHAHAH!!! To dopiero społeczna porażka!
Aby ustrzec się przed literacką klątwą, rzuconą zza grobu, przez któregoś z wcześniej wymienionych wieszczów, zostałem śmieciarzem. Nie zastanawiałem się długo. Zanurkowałem. Uratowałem kilka ciekawych pozycji od moczu śmietnikowych kocurów. Wdzięczne książki moszczą sobie teraz miejsce na moim regaliku. Już nikt ich nie skrzywdzi.
PS. POMYSŁ
Taki „śmietnikowy motyw” to idealny wstęp dla jakieś kryminalnej albo fantastycznej fabuły. O, albo jeszcze lepiej, dla antologii opowiadań z dreszczykiem, z których każde zaczyna się od znalezienia na śmietniku jakiegoś przedmiotu. Może z tego powstać kilka ciekawych historii.
Jak się okazuje wyrzucanie śmieci może być całkiem inspirującą czynnością...
środa, 29 kwietnia 2009
piątek, 10 kwietnia 2009
HIST(E)RIE BIBLIOTECZNE
HISTORIA NR.1
Wnętrze. Biblioteka w małym miasteczku na południu Anglii. Do biurka bibliotekarza podchodzi młody mężczyzna, wyciąga biblioteczną kartę i zadaje pytanie (wyraźny wschodnioeuropejski akcent).
MĘŻCZYZNA: Dzień dobry. Chciałbym sprawdzić czy ta karta jest ciągle aktualna.
BIBLIOTEKARZ: Dzień dobry. Już sprawdzam.
Bibliotekarz przepuszcza kartę przez skaner.
BIBLIOTEKARZ: Tak, wszystko w porządku, karta jest aktywna. Czy adres jest aktualny?
Chłopak spogląda na ekran monitora, waha się.
MĘŻCZYZNA: Eee… nie. To mój stary adres, aktualnie mieszkam w Polsce. Odwiedzam znajomych, chciałbym wypożyczyć coś na czas pobytu, mam nadzieję, że to nie problem.
BIBLIOTEKARZ: Nie, nie ma żadnego problemu. Proszę tylko zwrócić książki.
MĘŻCZYZNA: Oczywiście. Tak przy okazji, ile mogę wypożyczyć pozycji?
BIBLIOTEKARZ: Dwadzieścia.
Mężczyzna uśmiecha się od ucha do ucha i rusza w kierunku półek wypełnionych książkami. Przechodzi obok kilku regałów i skręca do działu oznaczonego tabliczką „GRAPHIC NOVELS”. Podchodzi do obrotowego stojaka wypełnionego komiksami. Wybiera pierwszą pozycję z brzegu i z wypiekami na twarzy zaczyna kartkować książkę.
HISTORIA NR.2
Wnętrze. Biblioteka na południu Polski. Dwóch młodych mężczyzn prowadzi rozmowę (jeden z nich ma zagraniczny akcent). Zbliżają się do biurka bibliotekarki.
MĘŻCZYZNA (szepcze): Jak będzie pytała o adres, to powiedz, że aktualny, inaczej nic nie wypożyczysz.
OBCOKRAJOWIEC: Wołałbym powiedzieć prawdę…
MĘŻCZYZNA: No jak tam chcesz, ale jak się przyznasz…
W ty momencie dochodzą do biurka bibliotekarki.
BIBLIOTEKARKA: Słucham?
OBCOKRAJOWIEC: Eee…chciałbym sprawdzić czy ta karta jest ciągle aktualna.
Bibliotekarka skanuje kartę.
BIBLIOTEKARKA: Tak, jest aktywna. Pan mieszka pod tym adresem?
OBCOKRAJOWIEC: Już nie, wróciłem do rodzinnego kraju. Odwiedzam znajomych.
BIBLIOTEKARKA: W takim razie bardzo mi przykro, ale nie może Pan nic wypożyczyć.
Wyraz zdziwienia na twarzy obcokrajowca.
OBCOKRAJOWIEC: Ale…
Mężczyzna mruga porozumiewawczo do obcokrajowca i wysuwa się przed niego.
MĘŻCZYZNA: No trudno. Jak mus to mus. Może ja coś wypożyczę dla siebie.
Bibliotekarka skanuje kartę Polaka. Potakuje, że wszystko w porządku. Mężczyźni ruszają w kierunku półek z książkami. Gdy odeszli już kilka kroków od biurka bibliotekarki, podejmują rozmowę.
OBCOKRAJOWIEC: Dzięki, że weźmiesz książki na siebie. Ile pozycji mogę wypożyczyć?
MĘŻCZYZNA: Cztery.
OBCOKRAJOWIEC: Co! Tak mało?
MĘŻCZYZNA: W sumie jestem jeszcze zapisany na żonę i brata. Razem będzie dwanaście.
OBCOKRAJOWIEC: Nie, nie chcę sprawiać kłopotu. Zresztą i tak nie mam wiele czasu. W takim razie wypożyczę, jakieś komiksy.
MĘŻCZYZNA: Chyba żartujesz!
OBCOKRAJOWIEC: Dlaczego? Ja lubię komiksy i wcale nie uważam, że są wyłącznie dla dzie…
MĘŻCZYZNA: Nie. Ja nie o tym. Po prostu tu nie ma komiksów.
OBCOKRAJOWIEC: Jak to nie ma? Przecież nie wypożyczyli wszystkich na raz.
MĘŻCZYZNA: Po prostu nie ma takich rzeczy w bibliotece.
OBCOKRAJOWIEC: A w tym większym mieście, w którym pracujesz?
MĘŻCZYZNA: Też nie ma.
OBCOKRAJOWIEC: Co? Mam rozumieć, że w 200 tysięcznym mieście nie ma ani jednego komiksu w bibliotece?
MĘŻCZYZNA: Aha.
OBCOKRAJOWIEC: To może chociaż, jakieś książki z teorii komiksu?
MĘŻCZYZNA: Też nic. Możemy spróbować w Bibliotece Śląskiej, powinno coś być…
PS.
Historie oparte na prawdziwych doświadczeniach (no może, poza obcokrajowcem, z historii nr. 2, ale za pewne tak by się to odbyło). Zdarzenie ze sceny nr. 1 miało miejsce niespełna trzy tygodnie temu podczas mojego pobytu w Anglii. W sumie, wypożyczyłem wówczas (zaledwie!) jedenaście pozycji. I chociaż naprawdę było w czym wybierać, to na więcej nie znalazłem po prostu czasu (miałem zaledwie dziesięć dni). Pomimo tak krótkiego czasu, pod względem „komiksowo – zakupowym” wypad był całkiem udany. Ale o tym następnym razem.
Aha, jeśli dobrze pamiętam, w Bibliotece Śląskiej faktycznie były jakieś pozycje z teorii komiksu… bodajże pięć czy sześć. Mniej więcej tyle, co w opisywanej przeze mnie angielskiej bibliotece. (Dla tych, którzy się nie orientują - BŚ posiada największy księgozbiór na Śląsku…).
Wnętrze. Biblioteka w małym miasteczku na południu Anglii. Do biurka bibliotekarza podchodzi młody mężczyzna, wyciąga biblioteczną kartę i zadaje pytanie (wyraźny wschodnioeuropejski akcent).
MĘŻCZYZNA: Dzień dobry. Chciałbym sprawdzić czy ta karta jest ciągle aktualna.
BIBLIOTEKARZ: Dzień dobry. Już sprawdzam.
Bibliotekarz przepuszcza kartę przez skaner.
BIBLIOTEKARZ: Tak, wszystko w porządku, karta jest aktywna. Czy adres jest aktualny?
Chłopak spogląda na ekran monitora, waha się.
MĘŻCZYZNA: Eee… nie. To mój stary adres, aktualnie mieszkam w Polsce. Odwiedzam znajomych, chciałbym wypożyczyć coś na czas pobytu, mam nadzieję, że to nie problem.
BIBLIOTEKARZ: Nie, nie ma żadnego problemu. Proszę tylko zwrócić książki.
MĘŻCZYZNA: Oczywiście. Tak przy okazji, ile mogę wypożyczyć pozycji?
BIBLIOTEKARZ: Dwadzieścia.
Mężczyzna uśmiecha się od ucha do ucha i rusza w kierunku półek wypełnionych książkami. Przechodzi obok kilku regałów i skręca do działu oznaczonego tabliczką „GRAPHIC NOVELS”. Podchodzi do obrotowego stojaka wypełnionego komiksami. Wybiera pierwszą pozycję z brzegu i z wypiekami na twarzy zaczyna kartkować książkę.
HISTORIA NR.2
Wnętrze. Biblioteka na południu Polski. Dwóch młodych mężczyzn prowadzi rozmowę (jeden z nich ma zagraniczny akcent). Zbliżają się do biurka bibliotekarki.
MĘŻCZYZNA (szepcze): Jak będzie pytała o adres, to powiedz, że aktualny, inaczej nic nie wypożyczysz.
OBCOKRAJOWIEC: Wołałbym powiedzieć prawdę…
MĘŻCZYZNA: No jak tam chcesz, ale jak się przyznasz…
W ty momencie dochodzą do biurka bibliotekarki.
BIBLIOTEKARKA: Słucham?
OBCOKRAJOWIEC: Eee…chciałbym sprawdzić czy ta karta jest ciągle aktualna.
Bibliotekarka skanuje kartę.
BIBLIOTEKARKA: Tak, jest aktywna. Pan mieszka pod tym adresem?
OBCOKRAJOWIEC: Już nie, wróciłem do rodzinnego kraju. Odwiedzam znajomych.
BIBLIOTEKARKA: W takim razie bardzo mi przykro, ale nie może Pan nic wypożyczyć.
Wyraz zdziwienia na twarzy obcokrajowca.
OBCOKRAJOWIEC: Ale…
Mężczyzna mruga porozumiewawczo do obcokrajowca i wysuwa się przed niego.
MĘŻCZYZNA: No trudno. Jak mus to mus. Może ja coś wypożyczę dla siebie.
Bibliotekarka skanuje kartę Polaka. Potakuje, że wszystko w porządku. Mężczyźni ruszają w kierunku półek z książkami. Gdy odeszli już kilka kroków od biurka bibliotekarki, podejmują rozmowę.
OBCOKRAJOWIEC: Dzięki, że weźmiesz książki na siebie. Ile pozycji mogę wypożyczyć?
MĘŻCZYZNA: Cztery.
OBCOKRAJOWIEC: Co! Tak mało?
MĘŻCZYZNA: W sumie jestem jeszcze zapisany na żonę i brata. Razem będzie dwanaście.
OBCOKRAJOWIEC: Nie, nie chcę sprawiać kłopotu. Zresztą i tak nie mam wiele czasu. W takim razie wypożyczę, jakieś komiksy.
MĘŻCZYZNA: Chyba żartujesz!
OBCOKRAJOWIEC: Dlaczego? Ja lubię komiksy i wcale nie uważam, że są wyłącznie dla dzie…
MĘŻCZYZNA: Nie. Ja nie o tym. Po prostu tu nie ma komiksów.
OBCOKRAJOWIEC: Jak to nie ma? Przecież nie wypożyczyli wszystkich na raz.
MĘŻCZYZNA: Po prostu nie ma takich rzeczy w bibliotece.
OBCOKRAJOWIEC: A w tym większym mieście, w którym pracujesz?
MĘŻCZYZNA: Też nie ma.
OBCOKRAJOWIEC: Co? Mam rozumieć, że w 200 tysięcznym mieście nie ma ani jednego komiksu w bibliotece?
MĘŻCZYZNA: Aha.
OBCOKRAJOWIEC: To może chociaż, jakieś książki z teorii komiksu?
MĘŻCZYZNA: Też nic. Możemy spróbować w Bibliotece Śląskiej, powinno coś być…
PS.
Historie oparte na prawdziwych doświadczeniach (no może, poza obcokrajowcem, z historii nr. 2, ale za pewne tak by się to odbyło). Zdarzenie ze sceny nr. 1 miało miejsce niespełna trzy tygodnie temu podczas mojego pobytu w Anglii. W sumie, wypożyczyłem wówczas (zaledwie!) jedenaście pozycji. I chociaż naprawdę było w czym wybierać, to na więcej nie znalazłem po prostu czasu (miałem zaledwie dziesięć dni). Pomimo tak krótkiego czasu, pod względem „komiksowo – zakupowym” wypad był całkiem udany. Ale o tym następnym razem.
Aha, jeśli dobrze pamiętam, w Bibliotece Śląskiej faktycznie były jakieś pozycje z teorii komiksu… bodajże pięć czy sześć. Mniej więcej tyle, co w opisywanej przeze mnie angielskiej bibliotece. (Dla tych, którzy się nie orientują - BŚ posiada największy księgozbiór na Śląsku…).
poniedziałek, 6 kwietnia 2009
...TRES
Jeszcze w podstawówce, zaczytywałem się w książkach Dänikena. Potem zacząłem jeździć regularnie na wykopy archeologiczne i mi przeszło...
Scenariusz, który prezentuję poniżej, opiera się luźno na poglądach "nawiedzonego" Szwajcara.
PS.
Ciekawe, że Erich nie napisał jeszcze książki o kontaktach polskich polityków z UFO...
MAŁPOLUD
PANEL 1
Gwiaździste niebo.
PANEL 2
Na dużym kamieniu siedzi w kuckach małpolud płci męskiej. Rękę trzyma podpartą na brodzie (jakby myślał). Promienie księżyca lekko oświetlają jego postać. Małpolud wpatruje się w niebo. Widzimy go z oddali wraz z najbliższym otoczeniem.
PANEL 3
Zbliżenie na małpoluda. Widzimy tylko jego postać, z przodu, ciągle w tej samej zastygłej postawie.
PANEL 4
Twarz małpoluda z przodu – zamyślony wyraz twarzy. W oczach odbijają się gwiazdy. Dłubie w nosie.
PANEL 5
Rzut z dalsza – małpolud przypatruje się temu, co wydłubał. Na palcu maźglaty glut.
MAŁPOLUD: Ekh
PANEL 6
Zbliżenie. Małpolud strzepuje gluta z palca.
PANEL 7
Widok najbliższej okolicy. Wejście do małej jaskini, przy której rośnie sporych rozmiarów drzewo. Małpolud wstaje z kamienia. Na drzewie, pomiędzy liśćmi, porusza się jakiś przedmiot, który wydaje dźwięk.
SFX (cicho -mała czcionka) : ZZZZ
PANEL 8
Widzimy małpoluda od tyłu. Lekko przygarbiony zmierza w kierunku ciemnego wejścia do jaskini. Ręce trzyma splecione z tyłu na plecach – tak jak chodzą stateczni starsi panowie.
PANEL 9
Zbliżenie na liście drzewa, wśród których chowie się nowoczesne urządzenie przypominające kamerę.
PANEL 10
Dzień. Słoneczko przyjemnie grzeje. Przy wejściu do jaskini, na dużym płaskim bloku skalnym siedzą gęsiego trzy małpoludy- samice. Jedna z nich jest w zaawansowanej ciąży. Małpoludy poddają się wzajemnej toalecie (iskają się). Ręce ostatniej samicy wchodzą w następny kadr.
PANEL 11
(Ten panel tworzy kontynuację z poprzednim, obrazek „przesuwa się”). Widzimy wylegującego się (swobodna pozycja) i drzemiącego na słońcu samca. Nad nim czarny punkcik, który okazuje się...
SFX (od strony punkcika, mikroskopijna czcionka): BZZZZZYY
PANEL 12
(Maksymalne zbliżenie) - muchą, która siada na owłosionej kępie włosów małpoluda poniżej pępka.
PANEL 13
Ręka małpoluda strzepuje muchę, muskając przy okazji ukrytą w kępie włosów męskość.
PANEL 14
Zbliżenie na twarz małpoluda. Ożywiony wyraz twarzy – najwyraźniej do głowy przyszedł mu jakiś pomysł.
PANEL 15
Małpolud łapie najbliższą samicę za ramiona i przyciąga ją do siebie.
MAŁPOLUD: Agrrr arghhh
PANEL 16
Następuje szamotanina, podczas której samiec chce dobrać się do kobiecości samicy i atakuje ją od tyłu. Ona wcale nie ma na to ochoty.
MAŁPOLUD: Aaa grr ghraaa
SAMICA: ee ekh nrrr nyy
PANEL 17
Widok z najbliższym otoczeniem. Samiec trzyma samicę za kark i brutalnie z nią kopuluje od tyłu. Na drugim planie widzimy drzewo. Wśród jego liści trzeba narysować kreseczki symbolizujące ruch.
MAŁPOLUD: A..A..A..AAAAAA!!!!
SAMICA 1(mała czcionka): i..i..i..iiiiii!!!
SFX (z liści drzew): ZZZZ
PANEL 18
Zbliżenie na spełnioną twarz samca.
PANEL 19
Zbliżenie na kamerę, pracującą w liściach drzewa. Wokół małej diody narysowane, kreseczki symbolizujące nagrywanie.
PANEL 20
Maksymalne zbliżenie do obiektywu kamery. Kamera jest bardzo nowoczesna i futurystyczna. W jej obiektywie odbija się kopulująca para.
PANEL 21
Duży ekran nowoczesnego telebimu, na którym wyświetlona jest twarz małpoluda w momencie ekstazy. Na pierwszym planie widać ręce kosmity, które obsługują kamerę (coś w stylu konsolety w tv).
PANEL 22
Szerszy plan. Para kosmitów( typowe szaraki z dużymi oczami) siedzi w laboratorium ( za oknem widać ziemskie środowisko).
Kosmita 1 zwraca się do drugiego, jakby coś mówił. Ręką wskazuje na ekran. Drugi kosmita potakuje głową.
PANEL 23
Kula ziemska, zanurzona w bezkresie kosmosu.
PANEL 24
Oddalamy się od planety, która staje się coraz mniejsza.
PANEL 25
Ziemia jest już tylko niewielkim punktem. Niedaleko Ziemi widać mały punkcik - statek kosmiczny.
PANEL 26
Zbliżamy się do statku - staje się coraz większy.
PANEL 27
Statek zajmuje większość kadru.
PANEL 28
Zbliżenie do okna, przez które "zaglądamy" do środka.
PANEL 29
Laboratorium. W środku widać postacie dwóch kosmitów innej rasy (bardziej rozwiniętej od szaraków).
PANEL 30
Na dużym telebimie kosmici podglądają "szaraków", którzy podpatrują małpoludy. Jeden z nich zwraca uwagę swojemu kompanowi na ekran.
KOSMITA 1: !$%$&*! #$%$&^%*&^*&
KOSMITA 2: #$ %%<>#$# ?+)(*$$
Scenariusz, który prezentuję poniżej, opiera się luźno na poglądach "nawiedzonego" Szwajcara.
PS.
Ciekawe, że Erich nie napisał jeszcze książki o kontaktach polskich polityków z UFO...
MAŁPOLUD
PANEL 1
Gwiaździste niebo.
PANEL 2
Na dużym kamieniu siedzi w kuckach małpolud płci męskiej. Rękę trzyma podpartą na brodzie (jakby myślał). Promienie księżyca lekko oświetlają jego postać. Małpolud wpatruje się w niebo. Widzimy go z oddali wraz z najbliższym otoczeniem.
PANEL 3
Zbliżenie na małpoluda. Widzimy tylko jego postać, z przodu, ciągle w tej samej zastygłej postawie.
PANEL 4
Twarz małpoluda z przodu – zamyślony wyraz twarzy. W oczach odbijają się gwiazdy. Dłubie w nosie.
PANEL 5
Rzut z dalsza – małpolud przypatruje się temu, co wydłubał. Na palcu maźglaty glut.
MAŁPOLUD: Ekh
PANEL 6
Zbliżenie. Małpolud strzepuje gluta z palca.
PANEL 7
Widok najbliższej okolicy. Wejście do małej jaskini, przy której rośnie sporych rozmiarów drzewo. Małpolud wstaje z kamienia. Na drzewie, pomiędzy liśćmi, porusza się jakiś przedmiot, który wydaje dźwięk.
SFX (cicho -mała czcionka) : ZZZZ
PANEL 8
Widzimy małpoluda od tyłu. Lekko przygarbiony zmierza w kierunku ciemnego wejścia do jaskini. Ręce trzyma splecione z tyłu na plecach – tak jak chodzą stateczni starsi panowie.
PANEL 9
Zbliżenie na liście drzewa, wśród których chowie się nowoczesne urządzenie przypominające kamerę.
PANEL 10
Dzień. Słoneczko przyjemnie grzeje. Przy wejściu do jaskini, na dużym płaskim bloku skalnym siedzą gęsiego trzy małpoludy- samice. Jedna z nich jest w zaawansowanej ciąży. Małpoludy poddają się wzajemnej toalecie (iskają się). Ręce ostatniej samicy wchodzą w następny kadr.
PANEL 11
(Ten panel tworzy kontynuację z poprzednim, obrazek „przesuwa się”). Widzimy wylegującego się (swobodna pozycja) i drzemiącego na słońcu samca. Nad nim czarny punkcik, który okazuje się...
SFX (od strony punkcika, mikroskopijna czcionka): BZZZZZYY
PANEL 12
(Maksymalne zbliżenie) - muchą, która siada na owłosionej kępie włosów małpoluda poniżej pępka.
PANEL 13
Ręka małpoluda strzepuje muchę, muskając przy okazji ukrytą w kępie włosów męskość.
PANEL 14
Zbliżenie na twarz małpoluda. Ożywiony wyraz twarzy – najwyraźniej do głowy przyszedł mu jakiś pomysł.
PANEL 15
Małpolud łapie najbliższą samicę za ramiona i przyciąga ją do siebie.
MAŁPOLUD: Agrrr arghhh
PANEL 16
Następuje szamotanina, podczas której samiec chce dobrać się do kobiecości samicy i atakuje ją od tyłu. Ona wcale nie ma na to ochoty.
MAŁPOLUD: Aaa grr ghraaa
SAMICA: ee ekh nrrr nyy
PANEL 17
Widok z najbliższym otoczeniem. Samiec trzyma samicę za kark i brutalnie z nią kopuluje od tyłu. Na drugim planie widzimy drzewo. Wśród jego liści trzeba narysować kreseczki symbolizujące ruch.
MAŁPOLUD: A..A..A..AAAAAA!!!!
SAMICA 1(mała czcionka): i..i..i..iiiiii!!!
SFX (z liści drzew): ZZZZ
PANEL 18
Zbliżenie na spełnioną twarz samca.
PANEL 19
Zbliżenie na kamerę, pracującą w liściach drzewa. Wokół małej diody narysowane, kreseczki symbolizujące nagrywanie.
PANEL 20
Maksymalne zbliżenie do obiektywu kamery. Kamera jest bardzo nowoczesna i futurystyczna. W jej obiektywie odbija się kopulująca para.
PANEL 21
Duży ekran nowoczesnego telebimu, na którym wyświetlona jest twarz małpoluda w momencie ekstazy. Na pierwszym planie widać ręce kosmity, które obsługują kamerę (coś w stylu konsolety w tv).
PANEL 22
Szerszy plan. Para kosmitów( typowe szaraki z dużymi oczami) siedzi w laboratorium ( za oknem widać ziemskie środowisko).
Kosmita 1 zwraca się do drugiego, jakby coś mówił. Ręką wskazuje na ekran. Drugi kosmita potakuje głową.
PANEL 23
Kula ziemska, zanurzona w bezkresie kosmosu.
PANEL 24
Oddalamy się od planety, która staje się coraz mniejsza.
PANEL 25
Ziemia jest już tylko niewielkim punktem. Niedaleko Ziemi widać mały punkcik - statek kosmiczny.
PANEL 26
Zbliżamy się do statku - staje się coraz większy.
PANEL 27
Statek zajmuje większość kadru.
PANEL 28
Zbliżenie do okna, przez które "zaglądamy" do środka.
PANEL 29
Laboratorium. W środku widać postacie dwóch kosmitów innej rasy (bardziej rozwiniętej od szaraków).
PANEL 30
Na dużym telebimie kosmici podglądają "szaraków", którzy podpatrują małpoludy. Jeden z nich zwraca uwagę swojemu kompanowi na ekran.
KOSMITA 1: !$%$&*! #$%$&^%*&^*&
KOSMITA 2: #$ %%<>#$# ?+)(*$$
czwartek, 12 marca 2009
...DOS
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w nowym numerze "Zeszytów Komiksowych" będziecie mogli przeczytać artykuł mojego autorstwa poświęcony serii "Kajko i Kokosz" (jeśli tylko dopuszczą go do druku: spis 9 numeru ZK). Tematyka artykułu: humor i bajka.
Pozostając w klimatach, chcę opowiedzieć dwie historyjki z krainy bajek. Raczej dla starszych dzieci...
PS. Mam poważne plany co do tego typu historyjek, jeśli więc sprawnie wywijacie piórem, to zapraszam wszystkich rysowników do wspólnego bajania.
PINOKIO
PANEL 1
Centrum ruchliwego miasta. Pinokio klęczy, głowę ma pochyloną w pokorze. Na ziemi jego czapeczka, w której leżą jakieś drobne monety. W rękach trzyma kartkę z napisem „Zbieram na dłuta dla mistrza”. Sprawia wrażenie niedokończonego. Jakby nie do końca wyciosany z pnia drzewa. Jakieś wystające sęki, nieociosana kończyna, może gałąź wychodząca z drewnianego nosa – coś w tym stylu.
PANEL 2
Przechodzący w pędzie ludzie. Ukazanie ruchu wielkiego miasta.
PANEL 3
Jakaś babuleńka nachyla się nad Pinokiem
BABULEŃKA: A gdzie są twoi rodzice chłopczyku?
PINOKIO: Mamusi nie mam, a tata jest artystą…
BABULEŃKA: Oj biedny ty, masz tu banknocik.
PANEL 4
Pinokio powoli zbiera się z miejsca „pracy”.
PANEL 5
Pinokio wchodzi do sklepu monopolowego
PANEL 6
Wychodzi z dwoma siateczkami, pełnymi alkoholu.
PANEL 7
Pinokio wchodzi do mieszkania. W środku balanga na całego. Przy stole siedzi kilku chłopa, walą wódeczkę i grają w karcioszki. Jeden z nich totalnie już odpadł i leży zalany w trupa na stole. Jeden z grających mężczyzn zwraca się do tego zalanego.
KOMPAN 1: Gepetto, synek wrócił!!! Ale fajek chyba nie przyniósł!
CZERWONY KAPTUREK
PANEL 1
Czerwony Kapturek żegna się z babcią, która mieszka w małym domku umiejscowionym w lesie.
KAPTUREK: Do zobaczenia Babciu. Nie czekaj na mnie z kolacją, wrócę późno.
BABCIA: Tylko uważaj na siebie.
PANEL 2
Czerwony Kapturek, rześko i w podskokach przemierza las, podśpiewując i wymachując przykrytym koszyczkiem.
KAPTUREK: La la la la laaaa
PANEL 3
Kapturek Przybywa do sporych rozmiarów domku z drewna. Wygląda na mały tartak. Dookoła odbywa się wycinka. Pnie drzew poukładane na schludnych stosach. Może gdzieniegdzie widać jakiś drwali.
PANEL 4
( Ten kadr można połączyć z 3 lub zrobić oddzielnie jako odrębny kadr. Ważne żeby było dokładnie widać tę planszę)
Nad domkiem lub gdzieś obok stoi tablica reklamowa. Narysowani są na niej, tak gdzieś od pasa w górę, dwaj umięśnieni drwale. Mrugają do nas oczkiem i uśmiechają się w dziwny, filuterny sposób. W jednej ręce, trzymają siekiery, drugą pokazują gest kciukiem –ok. Na tablicy napis: WALIGÓRA I WYRWIDĄB – RŻNIEMY, AŻ WIÓRY LECĄ.
PANEL 5
Kapturek puka do drzwi. Odsuwa się zasuwka i jakaś tajemnicza postać wpuszcza go do środka
PANEL 6
Widzimy Kapturka na jakimś korytarzu. Ubrany jest dalej w swój tradycyjny strój. Wchodzi w drzwi z napisem: „Czerwony Kapturek”. Obok widać jakieś inne drzwi, na nich napisy: „Królewna Śnieżka” i „Kopciuszek”. Wygląda to jakby przebieralnie albo pokoje gwiazd filmowych.
PANEL 7
Kapturek wychodzi z pokoju. Odziany jest jak kobieta wamp. Na głowie dalej swój czerwony kapturek. Reszta stroju też jest zresztą czerwona. Schludny i skromny ubiór zastąpił jednak wyzywający i skąpy strój. W ręku bicz. Ciało bardzo pociągające z wydatnymi elementami kobiecości. Rajstopki i buty na wysokich szpilach.
PANEL 8
Plan filmowy. Kapturek leży w łóżku, po uszy przykryty grubą kołdrą. Widać jedynie jego głowę, na której założony ma swój kapturek. Gdzieś z boku na krześle, z napisem „REŻYSER – Z. Wilk”, siedzi najprawdziwszy wilk, odziany jak normalny mężczyzna i wykrzykuje rozkazy przez tubę. Na drugim planie widać także gajowego, odzianego jak prawdziwy leśnik z dwururką przewieszoną przez ramię.
WILK: Gajowy proszę przeczyścić dwururkę! Wizażystka, proszę poprawić make-up Kapturkowi!!! Kręcimy, kręcimy!!!!
Na początek starczy tego bajania. Wasz Koszałek.
Pozostając w klimatach, chcę opowiedzieć dwie historyjki z krainy bajek. Raczej dla starszych dzieci...
PS. Mam poważne plany co do tego typu historyjek, jeśli więc sprawnie wywijacie piórem, to zapraszam wszystkich rysowników do wspólnego bajania.
PINOKIO
PANEL 1
Centrum ruchliwego miasta. Pinokio klęczy, głowę ma pochyloną w pokorze. Na ziemi jego czapeczka, w której leżą jakieś drobne monety. W rękach trzyma kartkę z napisem „Zbieram na dłuta dla mistrza”. Sprawia wrażenie niedokończonego. Jakby nie do końca wyciosany z pnia drzewa. Jakieś wystające sęki, nieociosana kończyna, może gałąź wychodząca z drewnianego nosa – coś w tym stylu.
PANEL 2
Przechodzący w pędzie ludzie. Ukazanie ruchu wielkiego miasta.
PANEL 3
Jakaś babuleńka nachyla się nad Pinokiem
BABULEŃKA: A gdzie są twoi rodzice chłopczyku?
PINOKIO: Mamusi nie mam, a tata jest artystą…
BABULEŃKA: Oj biedny ty, masz tu banknocik.
PANEL 4
Pinokio powoli zbiera się z miejsca „pracy”.
PANEL 5
Pinokio wchodzi do sklepu monopolowego
PANEL 6
Wychodzi z dwoma siateczkami, pełnymi alkoholu.
PANEL 7
Pinokio wchodzi do mieszkania. W środku balanga na całego. Przy stole siedzi kilku chłopa, walą wódeczkę i grają w karcioszki. Jeden z nich totalnie już odpadł i leży zalany w trupa na stole. Jeden z grających mężczyzn zwraca się do tego zalanego.
KOMPAN 1: Gepetto, synek wrócił!!! Ale fajek chyba nie przyniósł!
CZERWONY KAPTUREK
PANEL 1
Czerwony Kapturek żegna się z babcią, która mieszka w małym domku umiejscowionym w lesie.
KAPTUREK: Do zobaczenia Babciu. Nie czekaj na mnie z kolacją, wrócę późno.
BABCIA: Tylko uważaj na siebie.
PANEL 2
Czerwony Kapturek, rześko i w podskokach przemierza las, podśpiewując i wymachując przykrytym koszyczkiem.
KAPTUREK: La la la la laaaa
PANEL 3
Kapturek Przybywa do sporych rozmiarów domku z drewna. Wygląda na mały tartak. Dookoła odbywa się wycinka. Pnie drzew poukładane na schludnych stosach. Może gdzieniegdzie widać jakiś drwali.
PANEL 4
( Ten kadr można połączyć z 3 lub zrobić oddzielnie jako odrębny kadr. Ważne żeby było dokładnie widać tę planszę)
Nad domkiem lub gdzieś obok stoi tablica reklamowa. Narysowani są na niej, tak gdzieś od pasa w górę, dwaj umięśnieni drwale. Mrugają do nas oczkiem i uśmiechają się w dziwny, filuterny sposób. W jednej ręce, trzymają siekiery, drugą pokazują gest kciukiem –ok. Na tablicy napis: WALIGÓRA I WYRWIDĄB – RŻNIEMY, AŻ WIÓRY LECĄ.
PANEL 5
Kapturek puka do drzwi. Odsuwa się zasuwka i jakaś tajemnicza postać wpuszcza go do środka
PANEL 6
Widzimy Kapturka na jakimś korytarzu. Ubrany jest dalej w swój tradycyjny strój. Wchodzi w drzwi z napisem: „Czerwony Kapturek”. Obok widać jakieś inne drzwi, na nich napisy: „Królewna Śnieżka” i „Kopciuszek”. Wygląda to jakby przebieralnie albo pokoje gwiazd filmowych.
PANEL 7
Kapturek wychodzi z pokoju. Odziany jest jak kobieta wamp. Na głowie dalej swój czerwony kapturek. Reszta stroju też jest zresztą czerwona. Schludny i skromny ubiór zastąpił jednak wyzywający i skąpy strój. W ręku bicz. Ciało bardzo pociągające z wydatnymi elementami kobiecości. Rajstopki i buty na wysokich szpilach.
PANEL 8
Plan filmowy. Kapturek leży w łóżku, po uszy przykryty grubą kołdrą. Widać jedynie jego głowę, na której założony ma swój kapturek. Gdzieś z boku na krześle, z napisem „REŻYSER – Z. Wilk”, siedzi najprawdziwszy wilk, odziany jak normalny mężczyzna i wykrzykuje rozkazy przez tubę. Na drugim planie widać także gajowego, odzianego jak prawdziwy leśnik z dwururką przewieszoną przez ramię.
WILK: Gajowy proszę przeczyścić dwururkę! Wizażystka, proszę poprawić make-up Kapturkowi!!! Kręcimy, kręcimy!!!!
Na początek starczy tego bajania. Wasz Koszałek.
Z MYŚLĄ O KARIERZE MIĘDZYNARODOWEJ... UNOS
Piątek wieczorem, wyjście na miasto, któż nie czeka tej chwili. Poniedziałek rano - gehenna. Macie wrażenie, że przed lustrem stoi zły brat bliźniak. Bywa? Ano zdarza się. Pomny moich weekendowych doświadczeń w tej materii, pragnę podzielić się z wami taką oto przypowiastką. Miłego czytania.
PS. Rysownika przyjmę z otwartymi ramionami. Tylko niech da znać, że chce paść w me ramiona.
WEEKEND ZMIENIA LUDZI
SCENA 1
PIĄTEK. GODZINA 15.57
Pokój w bloku. Na krześle, siedzi sporej postury chłopak ubrany w „markowe” dresy i biały podkoszulek, nogi trzyma w rozkroku. Wiek około 23-25 lat. Zgolony na „0”. Na stopach ciepłe futrzane kapciusie. Typowy dres z siłowni. Ćwiczy biceps - z namaszczeniem podnosi ciężarek. Widok ograniczony wyłącznie do najbliższego otoczenia, nie widać wystroju. W tle leci techno – UMCY UMCY UMCY.
SCENA 2
Chłopak opuszcza ciężarek. Biceps „pracuje”
SCENA 3
Mięśniak wykonuje miny jakby siedział przed lustrem, którego nie widzimy. Jest pełen podziwu dla swoich mięśni. Robi miny w typie macho, który podrywa panienkę. Pręży przy tym mięśnie.
SCENA 4
Ćwiczy dalej. Odzywa się dźwięk telefonu komórkowego, umieszczonego w kieszeni jego spodni. – ti ti ti…ti tit it ti ti ti
SCENA 5
Jedną ręką odbiera telefon, drugą nie przestaje podnosić ciężarka. Ciągle robi „głupie” miny.
TADZIO: Mów! … Dziś? Przecież jutro na mecz jedziemy … w sumie to miałem coś innego w planach … nie, no jutro do roboty idę… a o której?
SCENA 6
Widok na całe pomieszczenie, które wygląda jak pokój 15-latka. Na ścianach plakaty drużyn piłkarskich. Rozwieszony szalik ukochanej drużyny. Nad łóżkiem podwieszone modele plastikowych samolotów.
Widzimy, że steryd faktycznie ćwiczy przed niewielkim lustrem ściennym, ozdobionym damskimi fatałaszkami i zdjęciami gwiazd. Lustro jest oparte o drugie krzesło stojące naprzeciwko steryda.
TADZIO: … no dobra może się wyrobię … tylko, że..?
GŁOS ZZA DRZWI (SIOSTRA): Tadek, zabije cię!!! Znowu mi lustro podpieprzyłeś!!!
SCENA 7
Do pokoju wtargnęła młoda blondynka (18-20 lat). We włosach wplecione papiloty, na twarzy maseczka z ogórka. Ubrana jest w obcisłą koszulkę, z krótkim rękawem. Na środku t-shirt`u duże serce z napisem „Kisss me”– strasznie obciachowe. Na nogach krótkie obcisłe spodeneczki. Na stopach klapki - japonki. Paznokcie u nóg i rąk wymalowane lakierem. Dziewczyna jest nieźle zdenerwowana.
Na drzwiach, które otworzyła rozwieszona jest rozkładówka z nagą modelką.
SIOSTRA: Zobaczysz doigrasz się kiedyś, oddawaj!
TADZIO: (dalej do telefonu) nie, nie, to siorka …
(do siostry ze zdenerwowaniem): Dobra, dobra, weź sobie ty zołzo i tak skończyłem ćwiczyć. Lepiej się za obiad weź, bo głodny jestem!
SCENA 8
Siostra wyrywa lustro bratu. Tadzio pokazuje jej środkowy palec i dalej, jakby nigdy nic, kontynuuje rozmowę przez telefon.
SIOSTRA: Sam se gotuj buraku!!
TADZIO: No to słuchaj Mały, ja wpadnę koło 20 … no,no … to nareczka.
SCENA 9
GODZINA 19.45
Parking przy bloku. Tadziu - odziany w dresy i „firmową” bluzę z kapturem, wyzywa sąsiada - typowy, nudny urzędas. Sąsiad przyblokował swoim samochodem wyjazd z parkingu. Samochód Tadzia to pomarańczowy maluch ze spoilerami i „naklejonymi” ogniami po bokach.
TADZIU: No co jest sąsiad? Znowu mi wyjazd zablokowałeś! Bierz pan tego swojego grata!!!
SĄSIAD (wyraźnie speszony i wystraszony): Już, już przestawiam panie Tadeuszu.
SCENA 10
GODZINA 20.10
Duży pokój w bloku. Widok od tyłu, zza czarnej, skórzanej sofy, na której siedzi trójka przypakowanych „miśków” ściętych na „0”(jeden z nich to nasz bohater, siedzi po środku). Przed „karkami” stoi duży TV plazmowy, po bokach porządne kolumny.
Na szklanym stoliku, stojącym przed sofą stoją trzy puszki z piwem i leżą trzy opakowania filmów DVD.
TADZIO: O kurka, Mały, nic nie mówiłeś, że taki sprzęt kupiłeś, w pizdeczkę!
MAŁY(z prawej strony kadru): Już ci dawno mówiłem żebyś tą robotę rzucił i do Makarona kapustę przyszedł trzepać, to ty nie. Też by cię na taki sprzęcik stać było i z siorką byś się nie musiał gnieść w tej norze.
PARÓWA:(z lewej strony kadru): No, Makaron spoko ziom i prowizje ładną daje od sprzedanego towaru.
SCENA 11
Cały czas widok „od tyłu” –ograniczony do stolika i ”miśków”. Bez widoku TV.
Mały położył na stoliku porządna „kochę” haszu i zaczyna ją rozdrabniać.
MAŁY: No dobra, kiedy indziej pogadamy o pracy. Co tam Parówa wypożyczyłeś?
PARÓWA: Do wyboru do koloru. Trochę dupeczek, trochę latających flaków i na koniec znowu dupeczki, tylko, że uprowadzone przez kosmitów, hehehe.
SCENA 12
Tadzio rozsunął filmy na stoliku. Na pierwszym pudełku widać sexy babeczkę w „bawarskich” ciuszkach - haftuje serwetki. Na drugim opakowaniu, przedstawiony jest skośnooki karateka, a na trzecim „tandetni” kosmici.
TADZIO: Co my tu mamy. „Ręczne robótki”, „Masakra pięściami 3” i „Alien fantasy”. To co, pornusik, potem napierdalanka, a na koniec thriller erotyczny z porwanymi babeczkami.
PARÓWA (rozdrabniając narkotyki): Jestem za.
SCENA 13
GODZINA 20.49
Chłopaki siedzą w oparach palonego narkotyku. Na stole 6 puszek po piwie. „Kocha” haszu jest mniejsza. Steryd z prawej strony sofy podaje lufkę Tadziowi w środku. Na ekranie telewizora widać twarz blondyny w ekstazie ( jakby brana od tyłu). Ubrana w bawarskie ciuszki ludowe. Za nią widać odzianego po bawarsku „miśka”.
KOBIETA: Ohh ja, scheise!!! Ja, ja!!! Nicht aufhören!!! Ja…
PARÓWA: Kurcze, miało być z lektorem…
SCENA 14
GODZINA 22.04
Chłopaki dalej siedzą w tych samych pozycjach. Więcej dymu. Na stole dziewięć puszek po browarach. „Kocha” haszu wypalona do połowy. Steryd z lewej, podaje lufę Tadziowi. Na ekranie TV scena z kolejnego filmu – azjatycki karateka właśnie rozprawił się z jakąś bandą. Kilku chłopa, z którymi walczył, zwija się po kątach. Jeden z oprawców wisi za barem, drugi na lampie itd. Karateka ma zaciekły wyraz twarzy.
KARATEKA (drgają mu mięsnie twarzy): AAAA AA A
PARÓWA: Ale im pokazał…
SCENA 15
GODZINA 23.50
Dalej taka sama sytuacja, jak na wcześniejszych dwóch kadrach. Jeszcze więcej dymu i 12 puszek po piwie na stoliku. Po haszu zostały okruchy. Na ekranie TV widać seksowną babeczkę w kosmicznym kombinezonie, uwypuklającym jej piersi. Przywiązana jest do krzesła. Nad nią, nachylający się kosmita (aktor w gumowym kostiumie). Usta ociekają mu śliną.
BABECZKA: Nie, Nie!! Profesor Schuster się zemści, zobaczycie!
KOSMITA: Grahghhfrrrrr….
PARÓWA: Chrr chrr chruu
SCENA 16
Widok na twarze chłopaków od przodu (nie widzimy TV, wyłącznie refleksy światła). Na ich facjatach odmalowuje się totalne zmęczenie. Alkohol i narkotyki zrobiły swoje.
SCENA17
Zwężenie obrazu tylko do Tadzia, który zaczyna zasypiać.
SCENA18
Twarz Tadzia. Powieki stają się ciężkie. Oczy prawie zamknięte.
SCENA 19
Otwierające się nagle szeroko oko.
SCENA 20
Tadzio nagle się budzi. Siedzi za kierownicą swojego malucha. Jest noc. Samochód stoi na przejeździe kolejowym w środku pola, na jakiejś wiejskiej drodze – widok z kabiny samochodu na zamknięty szlaban. Z samochodowego radia dobiega głośna muzyka: UMCY UMCY UMCY
SCENA 21
Tadzio budzi się i podnosi się znad kierownicy, na której spał.
TADZIO: O kurcze, przysnęło mi się. Jakiś taki przytłoczony jestem.
SCENA 22
Nagle światełka umieszczone na szlabanie przepalają się. Światła w samochodzie pękają z głuchym hukiem: BOOM. Radio samo się wyłącza. Tadzia oświetlają tylko lampki kontrolne znajdujące się na tablicy rozdzielczej.
TADZIO: o kurde, co jest?
SCENA 23
Ciemność rozjaśnia oślepiający snop światła spadający gdzieś z góry.
TADZIO (zasłaniając twarz rękami): Ki diabeł??
SCENA 24
Tadzio mdleje i osuwa się na deskę rozdzielczą samochodu.
SCENA 25
Snop światła, emitowany przez latający spodek, unosi samochód w powietrzu.
SCENA 26
Futurystyczne laboratorium. Tadzio, w samych bokserkach (w króliczki), leży na operacyjnym stole. Jest nieprzytomny. Nachylają się nad nim trzy ufoki ( tradycyjne „szaraki”), które w rękach trzymają medyczne urządzenia. W stronę głowy Tadzia emitowany jest laserowy promień.
SCENA 27
Zbliżenie na śpiącą twarz Tadzia, który głośno chrapie – CHRRRR CHRRRR CHRRRRR.
W tle słabo słyszany odgłos budzika: pipi pipip pipi……
SCENA 28
SOBOTA. GODZINA 7:00
Tadzio otwiera oczy, jest w swoim pokoju. Leży w pościeli upstrzonej futbolówkami.
SCENA 29
Jest bardzo zaspany, siada na skraju łóżka. Spał w bokserkach, w których widzieliśmy go na stole operacyjnym. Gładzi się ręką po tylniej części głowy.
TADZIO: o ku… ja głupi, po co mieszałem dragi z piwkiem, po co, oj, oj.
SCENA 30
Tadziu siedzi w kuchni. Wraz z siostrą kończy jeść posiłek.
TADZIU: Pyszna ta jajeczniczka Eluniu, naprawdę pyszna.
SIOSTRA: A ty co taki milutki nagle? Znowu chcesz kasę pożyczyć?
SCENA 31
Tadziu na parkingu. Podchodzi do swego samochodu. Odziany jest w „dresowy uniform”. Wyjazd znowu jest zablokowany przez samochód sąsiada.
SĄSIAD (biegnie żeby odblokować wyjazd): Już wyjeżdżam. Najmocniej Pana przepraszam, to się więcej nie powtórzy. Ja tu tylko na chwilkę zaparkowałem. Przepraszam.
TADZIO: Ależ sąsiedzie nic się nie stało, naprawdę proszę się nie martwić. Piękny dzień dzisiaj mamy swoją drogą, nieprawdaż?
SĄSIAD (zdziwiony): echm, tak, tak…
SCENA 32
GODZINA 8:00
Budowlana kanciapa. Tadziu przebiera się w robocze ciuchy, zakłada kask itd. Obok przebiera się inny robotnik, który właśnie potężnie kichnął.
ZENUŚ: A SIUU!!!
TADZIU (z uśmiechem na ustach): Na zdrowie. Ja ci zawsze Zenuś mówię, że ty się cieplej powinieneś ubierać.
ZENUŚ: A ty co? Miodu się najadłeś, żeś taki słodziutki, kurwa.
SCENA 33
GODZINA 12:15
Przerwa. Robotnicy siedzą przy betonowych fundamentach. Wcinają drugie śniadanie, palą fajeczki. Między nimi także Tadziu. Jeden z robotników po kryjomu nalewa wódeczkę. Wszyscy bez kasków, tylko Tadzio trzyma się regulaminu.
ROBOTNIK 1: No i kurwa, ten kurewski brygadzista mi mówi, że mam kask włożyć.
ROBOTNIK 2: Weź nie pierdol.
ROBOTNIK 3 (nalewający, akurat setkę Tadziowi): To co, po maluszku?
TADZIU: Ja dziękuję, na budowie nie powinno się pić. Jak przyjdzie kierownik to wszyscy z pracy lecimy. A Poza tym, koledzy mogliby założyć kaski, co z regulaminem? I ten wasz język, uszy więdną.
SCENA 34
Wyraz kompletnego zdziwienia na twarzach roboli – zapadła niezręczna cisza.
SCENA 35
GODZINA 15: 20
Tadzio już po pracy, przebrany w „cywilne” ciuszki. Idzie z zakupami w centrum handlowym. Przechodzi obok księgarni. Zatrzymuje się.
SCENA 36
Chwila wahania, wyraz zastanowienia na twarzy. Wchodzi do środka.
SCENA 37
Księgarnia. Tadziu stoi jak słup, jest zagubiony i zażenowany. Pierwszy raz jest w takim przybytku.
SCENA 38
Podchodzi do niego uprzejmy sprzedawca.
SPRZEDAWCA: Może w czymś pomóc?
TADZIO: No właśnie nie wiem … Chciałbym nadrobić zaległości. Może mi Pan coś poleci?
SPRZEDAWCA: A jaki typ literatury Pan preferuje?
TADZIO: Hmmm, a bo ja wiem…
SPRZEDAWCA: A co Pan ostatnio czytał?
TADZIO: Ostatnio … yyy, to chyba „Plastusiowy pamiętnik”.
SCENA 39
GODZINA 16: 41
Tadzio otworzył właśnie drzwi mieszkania, zakupy położył na półce w przedpokoju. Lekko się rozsypały.
SCENA 40
Zbliżenie na „rozsypane zakupy”. Widać CD i książkę. Można się domyślić tytułów.
CD Vivaldi – „Cztery pory roku”, książka - Fiodor Dostojewski „Zbrodnia i kara”.
SCENA 41
GODZINA 17:50
Tadzio w swoim pokoju. Siedzi na kanapie. Rozmawia przez komórkę. W tle grający telewizor: Wspaniałe podanie!!!
TADZIO: Wiesz Mały, źle się czuję, chyba po wczoraj … nie, nie, po meczu też się nie zjawię, a gdzie idziecie? ... Do „Babilonu”, acha, no to miłej imprezki, cześć.
SCENA 42
Odkłada komórkę. Zaczyna oglądać mecz.
SCENA 43
Zbliżenie na znudzą meczem twarz.
SCENA 44
Sama twarz – wahanie.
SCENA 45
Podjęcie decyzji. Gasi pilotem TV i sięga na biurko znajdujące się obok. Zakłada okulary z grubymi oprawkami, bierze do ręki książkę. Włącza pilotem wieżę
SCENA 46
Widok rozłożonej książki – czyta „Zbrodnię i karę”. Z nad książki wystaje pomarszczone czoło Tadzia – okulary na nosie. Z głośników dobiega muzyka (wcześniej zakupiony Vivaldi, trzeba wrzucić nutki albo fragment partytury).
SCENA 47
Poszerzenie perspektywy. Całą scenę oglądamy teraz na sporym telebimie znajdującym się w futurystycznej sali. Przy ekranie stoi kosmita (taki sam, jak wcześniej na latającym spodku) i laserowym wskaźnikiem wskazuje na telebim.
UFOK 1: Jak widać na przykładzie, nowa seria mikrochipów działa doskonale, a co najważniejsze przemienia nosiciela w wyjątkowo szybkim czasie. W porównaniu do starszych wersji…
SCENA 48
Poszerzenie perspektywy. Oprócz telebimu i prezentującego kosmity widać długi stół, za którym siedzi czterech innych kosmitów oglądających pokaz.
UFOK 2 (siedzący za stołem):Jaki jest koszt produkcji? Czas reakcji?
UFOK 1: Znacznie tańszy od wyrobów konkurencji. Szacujemy, że od momentu wprowadzenia chipów do użycia, minie 2-3 lata do masowej przemiany.
PS. Rysownika przyjmę z otwartymi ramionami. Tylko niech da znać, że chce paść w me ramiona.
WEEKEND ZMIENIA LUDZI
SCENA 1
PIĄTEK. GODZINA 15.57
Pokój w bloku. Na krześle, siedzi sporej postury chłopak ubrany w „markowe” dresy i biały podkoszulek, nogi trzyma w rozkroku. Wiek około 23-25 lat. Zgolony na „0”. Na stopach ciepłe futrzane kapciusie. Typowy dres z siłowni. Ćwiczy biceps - z namaszczeniem podnosi ciężarek. Widok ograniczony wyłącznie do najbliższego otoczenia, nie widać wystroju. W tle leci techno – UMCY UMCY UMCY.
SCENA 2
Chłopak opuszcza ciężarek. Biceps „pracuje”
SCENA 3
Mięśniak wykonuje miny jakby siedział przed lustrem, którego nie widzimy. Jest pełen podziwu dla swoich mięśni. Robi miny w typie macho, który podrywa panienkę. Pręży przy tym mięśnie.
SCENA 4
Ćwiczy dalej. Odzywa się dźwięk telefonu komórkowego, umieszczonego w kieszeni jego spodni. – ti ti ti…ti tit it ti ti ti
SCENA 5
Jedną ręką odbiera telefon, drugą nie przestaje podnosić ciężarka. Ciągle robi „głupie” miny.
TADZIO: Mów! … Dziś? Przecież jutro na mecz jedziemy … w sumie to miałem coś innego w planach … nie, no jutro do roboty idę… a o której?
SCENA 6
Widok na całe pomieszczenie, które wygląda jak pokój 15-latka. Na ścianach plakaty drużyn piłkarskich. Rozwieszony szalik ukochanej drużyny. Nad łóżkiem podwieszone modele plastikowych samolotów.
Widzimy, że steryd faktycznie ćwiczy przed niewielkim lustrem ściennym, ozdobionym damskimi fatałaszkami i zdjęciami gwiazd. Lustro jest oparte o drugie krzesło stojące naprzeciwko steryda.
TADZIO: … no dobra może się wyrobię … tylko, że..?
GŁOS ZZA DRZWI (SIOSTRA): Tadek, zabije cię!!! Znowu mi lustro podpieprzyłeś!!!
SCENA 7
Do pokoju wtargnęła młoda blondynka (18-20 lat). We włosach wplecione papiloty, na twarzy maseczka z ogórka. Ubrana jest w obcisłą koszulkę, z krótkim rękawem. Na środku t-shirt`u duże serce z napisem „Kisss me”– strasznie obciachowe. Na nogach krótkie obcisłe spodeneczki. Na stopach klapki - japonki. Paznokcie u nóg i rąk wymalowane lakierem. Dziewczyna jest nieźle zdenerwowana.
Na drzwiach, które otworzyła rozwieszona jest rozkładówka z nagą modelką.
SIOSTRA: Zobaczysz doigrasz się kiedyś, oddawaj!
TADZIO: (dalej do telefonu) nie, nie, to siorka …
(do siostry ze zdenerwowaniem): Dobra, dobra, weź sobie ty zołzo i tak skończyłem ćwiczyć. Lepiej się za obiad weź, bo głodny jestem!
SCENA 8
Siostra wyrywa lustro bratu. Tadzio pokazuje jej środkowy palec i dalej, jakby nigdy nic, kontynuuje rozmowę przez telefon.
SIOSTRA: Sam se gotuj buraku!!
TADZIO: No to słuchaj Mały, ja wpadnę koło 20 … no,no … to nareczka.
SCENA 9
GODZINA 19.45
Parking przy bloku. Tadziu - odziany w dresy i „firmową” bluzę z kapturem, wyzywa sąsiada - typowy, nudny urzędas. Sąsiad przyblokował swoim samochodem wyjazd z parkingu. Samochód Tadzia to pomarańczowy maluch ze spoilerami i „naklejonymi” ogniami po bokach.
TADZIU: No co jest sąsiad? Znowu mi wyjazd zablokowałeś! Bierz pan tego swojego grata!!!
SĄSIAD (wyraźnie speszony i wystraszony): Już, już przestawiam panie Tadeuszu.
SCENA 10
GODZINA 20.10
Duży pokój w bloku. Widok od tyłu, zza czarnej, skórzanej sofy, na której siedzi trójka przypakowanych „miśków” ściętych na „0”(jeden z nich to nasz bohater, siedzi po środku). Przed „karkami” stoi duży TV plazmowy, po bokach porządne kolumny.
Na szklanym stoliku, stojącym przed sofą stoją trzy puszki z piwem i leżą trzy opakowania filmów DVD.
TADZIO: O kurka, Mały, nic nie mówiłeś, że taki sprzęt kupiłeś, w pizdeczkę!
MAŁY(z prawej strony kadru): Już ci dawno mówiłem żebyś tą robotę rzucił i do Makarona kapustę przyszedł trzepać, to ty nie. Też by cię na taki sprzęcik stać było i z siorką byś się nie musiał gnieść w tej norze.
PARÓWA:(z lewej strony kadru): No, Makaron spoko ziom i prowizje ładną daje od sprzedanego towaru.
SCENA 11
Cały czas widok „od tyłu” –ograniczony do stolika i ”miśków”. Bez widoku TV.
Mały położył na stoliku porządna „kochę” haszu i zaczyna ją rozdrabniać.
MAŁY: No dobra, kiedy indziej pogadamy o pracy. Co tam Parówa wypożyczyłeś?
PARÓWA: Do wyboru do koloru. Trochę dupeczek, trochę latających flaków i na koniec znowu dupeczki, tylko, że uprowadzone przez kosmitów, hehehe.
SCENA 12
Tadzio rozsunął filmy na stoliku. Na pierwszym pudełku widać sexy babeczkę w „bawarskich” ciuszkach - haftuje serwetki. Na drugim opakowaniu, przedstawiony jest skośnooki karateka, a na trzecim „tandetni” kosmici.
TADZIO: Co my tu mamy. „Ręczne robótki”, „Masakra pięściami 3” i „Alien fantasy”. To co, pornusik, potem napierdalanka, a na koniec thriller erotyczny z porwanymi babeczkami.
PARÓWA (rozdrabniając narkotyki): Jestem za.
SCENA 13
GODZINA 20.49
Chłopaki siedzą w oparach palonego narkotyku. Na stole 6 puszek po piwie. „Kocha” haszu jest mniejsza. Steryd z prawej strony sofy podaje lufkę Tadziowi w środku. Na ekranie telewizora widać twarz blondyny w ekstazie ( jakby brana od tyłu). Ubrana w bawarskie ciuszki ludowe. Za nią widać odzianego po bawarsku „miśka”.
KOBIETA: Ohh ja, scheise!!! Ja, ja!!! Nicht aufhören!!! Ja…
PARÓWA: Kurcze, miało być z lektorem…
SCENA 14
GODZINA 22.04
Chłopaki dalej siedzą w tych samych pozycjach. Więcej dymu. Na stole dziewięć puszek po browarach. „Kocha” haszu wypalona do połowy. Steryd z lewej, podaje lufę Tadziowi. Na ekranie TV scena z kolejnego filmu – azjatycki karateka właśnie rozprawił się z jakąś bandą. Kilku chłopa, z którymi walczył, zwija się po kątach. Jeden z oprawców wisi za barem, drugi na lampie itd. Karateka ma zaciekły wyraz twarzy.
KARATEKA (drgają mu mięsnie twarzy): AAAA AA A
PARÓWA: Ale im pokazał…
SCENA 15
GODZINA 23.50
Dalej taka sama sytuacja, jak na wcześniejszych dwóch kadrach. Jeszcze więcej dymu i 12 puszek po piwie na stoliku. Po haszu zostały okruchy. Na ekranie TV widać seksowną babeczkę w kosmicznym kombinezonie, uwypuklającym jej piersi. Przywiązana jest do krzesła. Nad nią, nachylający się kosmita (aktor w gumowym kostiumie). Usta ociekają mu śliną.
BABECZKA: Nie, Nie!! Profesor Schuster się zemści, zobaczycie!
KOSMITA: Grahghhfrrrrr….
PARÓWA: Chrr chrr chruu
SCENA 16
Widok na twarze chłopaków od przodu (nie widzimy TV, wyłącznie refleksy światła). Na ich facjatach odmalowuje się totalne zmęczenie. Alkohol i narkotyki zrobiły swoje.
SCENA17
Zwężenie obrazu tylko do Tadzia, który zaczyna zasypiać.
SCENA18
Twarz Tadzia. Powieki stają się ciężkie. Oczy prawie zamknięte.
SCENA 19
Otwierające się nagle szeroko oko.
SCENA 20
Tadzio nagle się budzi. Siedzi za kierownicą swojego malucha. Jest noc. Samochód stoi na przejeździe kolejowym w środku pola, na jakiejś wiejskiej drodze – widok z kabiny samochodu na zamknięty szlaban. Z samochodowego radia dobiega głośna muzyka: UMCY UMCY UMCY
SCENA 21
Tadzio budzi się i podnosi się znad kierownicy, na której spał.
TADZIO: O kurcze, przysnęło mi się. Jakiś taki przytłoczony jestem.
SCENA 22
Nagle światełka umieszczone na szlabanie przepalają się. Światła w samochodzie pękają z głuchym hukiem: BOOM. Radio samo się wyłącza. Tadzia oświetlają tylko lampki kontrolne znajdujące się na tablicy rozdzielczej.
TADZIO: o kurde, co jest?
SCENA 23
Ciemność rozjaśnia oślepiający snop światła spadający gdzieś z góry.
TADZIO (zasłaniając twarz rękami): Ki diabeł??
SCENA 24
Tadzio mdleje i osuwa się na deskę rozdzielczą samochodu.
SCENA 25
Snop światła, emitowany przez latający spodek, unosi samochód w powietrzu.
SCENA 26
Futurystyczne laboratorium. Tadzio, w samych bokserkach (w króliczki), leży na operacyjnym stole. Jest nieprzytomny. Nachylają się nad nim trzy ufoki ( tradycyjne „szaraki”), które w rękach trzymają medyczne urządzenia. W stronę głowy Tadzia emitowany jest laserowy promień.
SCENA 27
Zbliżenie na śpiącą twarz Tadzia, który głośno chrapie – CHRRRR CHRRRR CHRRRRR.
W tle słabo słyszany odgłos budzika: pipi pipip pipi……
SCENA 28
SOBOTA. GODZINA 7:00
Tadzio otwiera oczy, jest w swoim pokoju. Leży w pościeli upstrzonej futbolówkami.
SCENA 29
Jest bardzo zaspany, siada na skraju łóżka. Spał w bokserkach, w których widzieliśmy go na stole operacyjnym. Gładzi się ręką po tylniej części głowy.
TADZIO: o ku… ja głupi, po co mieszałem dragi z piwkiem, po co, oj, oj.
SCENA 30
Tadziu siedzi w kuchni. Wraz z siostrą kończy jeść posiłek.
TADZIU: Pyszna ta jajeczniczka Eluniu, naprawdę pyszna.
SIOSTRA: A ty co taki milutki nagle? Znowu chcesz kasę pożyczyć?
SCENA 31
Tadziu na parkingu. Podchodzi do swego samochodu. Odziany jest w „dresowy uniform”. Wyjazd znowu jest zablokowany przez samochód sąsiada.
SĄSIAD (biegnie żeby odblokować wyjazd): Już wyjeżdżam. Najmocniej Pana przepraszam, to się więcej nie powtórzy. Ja tu tylko na chwilkę zaparkowałem. Przepraszam.
TADZIO: Ależ sąsiedzie nic się nie stało, naprawdę proszę się nie martwić. Piękny dzień dzisiaj mamy swoją drogą, nieprawdaż?
SĄSIAD (zdziwiony): echm, tak, tak…
SCENA 32
GODZINA 8:00
Budowlana kanciapa. Tadziu przebiera się w robocze ciuchy, zakłada kask itd. Obok przebiera się inny robotnik, który właśnie potężnie kichnął.
ZENUŚ: A SIUU!!!
TADZIU (z uśmiechem na ustach): Na zdrowie. Ja ci zawsze Zenuś mówię, że ty się cieplej powinieneś ubierać.
ZENUŚ: A ty co? Miodu się najadłeś, żeś taki słodziutki, kurwa.
SCENA 33
GODZINA 12:15
Przerwa. Robotnicy siedzą przy betonowych fundamentach. Wcinają drugie śniadanie, palą fajeczki. Między nimi także Tadziu. Jeden z robotników po kryjomu nalewa wódeczkę. Wszyscy bez kasków, tylko Tadzio trzyma się regulaminu.
ROBOTNIK 1: No i kurwa, ten kurewski brygadzista mi mówi, że mam kask włożyć.
ROBOTNIK 2: Weź nie pierdol.
ROBOTNIK 3 (nalewający, akurat setkę Tadziowi): To co, po maluszku?
TADZIU: Ja dziękuję, na budowie nie powinno się pić. Jak przyjdzie kierownik to wszyscy z pracy lecimy. A Poza tym, koledzy mogliby założyć kaski, co z regulaminem? I ten wasz język, uszy więdną.
SCENA 34
Wyraz kompletnego zdziwienia na twarzach roboli – zapadła niezręczna cisza.
SCENA 35
GODZINA 15: 20
Tadzio już po pracy, przebrany w „cywilne” ciuszki. Idzie z zakupami w centrum handlowym. Przechodzi obok księgarni. Zatrzymuje się.
SCENA 36
Chwila wahania, wyraz zastanowienia na twarzy. Wchodzi do środka.
SCENA 37
Księgarnia. Tadziu stoi jak słup, jest zagubiony i zażenowany. Pierwszy raz jest w takim przybytku.
SCENA 38
Podchodzi do niego uprzejmy sprzedawca.
SPRZEDAWCA: Może w czymś pomóc?
TADZIO: No właśnie nie wiem … Chciałbym nadrobić zaległości. Może mi Pan coś poleci?
SPRZEDAWCA: A jaki typ literatury Pan preferuje?
TADZIO: Hmmm, a bo ja wiem…
SPRZEDAWCA: A co Pan ostatnio czytał?
TADZIO: Ostatnio … yyy, to chyba „Plastusiowy pamiętnik”.
SCENA 39
GODZINA 16: 41
Tadzio otworzył właśnie drzwi mieszkania, zakupy położył na półce w przedpokoju. Lekko się rozsypały.
SCENA 40
Zbliżenie na „rozsypane zakupy”. Widać CD i książkę. Można się domyślić tytułów.
CD Vivaldi – „Cztery pory roku”, książka - Fiodor Dostojewski „Zbrodnia i kara”.
SCENA 41
GODZINA 17:50
Tadzio w swoim pokoju. Siedzi na kanapie. Rozmawia przez komórkę. W tle grający telewizor: Wspaniałe podanie!!!
TADZIO: Wiesz Mały, źle się czuję, chyba po wczoraj … nie, nie, po meczu też się nie zjawię, a gdzie idziecie? ... Do „Babilonu”, acha, no to miłej imprezki, cześć.
SCENA 42
Odkłada komórkę. Zaczyna oglądać mecz.
SCENA 43
Zbliżenie na znudzą meczem twarz.
SCENA 44
Sama twarz – wahanie.
SCENA 45
Podjęcie decyzji. Gasi pilotem TV i sięga na biurko znajdujące się obok. Zakłada okulary z grubymi oprawkami, bierze do ręki książkę. Włącza pilotem wieżę
SCENA 46
Widok rozłożonej książki – czyta „Zbrodnię i karę”. Z nad książki wystaje pomarszczone czoło Tadzia – okulary na nosie. Z głośników dobiega muzyka (wcześniej zakupiony Vivaldi, trzeba wrzucić nutki albo fragment partytury).
SCENA 47
Poszerzenie perspektywy. Całą scenę oglądamy teraz na sporym telebimie znajdującym się w futurystycznej sali. Przy ekranie stoi kosmita (taki sam, jak wcześniej na latającym spodku) i laserowym wskaźnikiem wskazuje na telebim.
UFOK 1: Jak widać na przykładzie, nowa seria mikrochipów działa doskonale, a co najważniejsze przemienia nosiciela w wyjątkowo szybkim czasie. W porównaniu do starszych wersji…
SCENA 48
Poszerzenie perspektywy. Oprócz telebimu i prezentującego kosmity widać długi stół, za którym siedzi czterech innych kosmitów oglądających pokaz.
UFOK 2 (siedzący za stołem):Jaki jest koszt produkcji? Czas reakcji?
UFOK 1: Znacznie tańszy od wyrobów konkurencji. Szacujemy, że od momentu wprowadzenia chipów do użycia, minie 2-3 lata do masowej przemiany.
czwartek, 19 lutego 2009
GRUPA UDERZENIOWA UŁOŻONY KOMIKS
Byłem dzisiaj w księgarni - jedna z większych sieciówek. Kolejny raz musiałem powstrzymywać się przed zakupem nowego komiksu… Czemu te ceny są tak wysokie? Ech, ale nie o tym. Wędruję sobie między regałami i zmierzam do mojej ulubionej półeczki. A tu niespodzianka. Komiksy znowu przeniesiono w inne miejsce. Tym razem do działu dziecięcego. Brakuje tylko, żeby siedmiolatek wziął z regału komiks Manary i spytał mamusi: „a dlaczego ta Pani ma takie duże oczy?”. Ale co tam, nie będę narzekał i tak jest nieźle. W tej księgarni komiksy są w miarę normalnie poustawiane, prawie jak reszta pozycji w sklepie. Wybór nie ogranicza się wyłącznie do „Thorgala”, „Kajko” i „Aterixa”, jest nawet kilka nowości. U konkurencji bywa znacznie gorzej. Dział „KOMIKSY”, jeśli istnieje, bo zazwyczaj komiksy możemy odnaleźć pomiędzy kolorowankami, w porywach liczy dziesięć pozycji. Albumy są pomiętolone, leżą jedne na drugich. Każdego dnia narażone są na pieszczoty klejących się rąk dziesięciolatków. Czasami mam ochotę wpaść do takiej księgarni z okrzykiem na ustach i zacząć ustawiać komiksy na półce: „Proszę zachować spokój i odłożyć przeglądane książki z powrotem na półkę, to nikomu nie stanie się krzywda. Jesteśmy tu po to, aby pomóc tym biednym książkom i komiksom! Uporządkować je według autorów, gatunków i serii. Brutale! Nie widzicie, że one cierpią!?” (ech, dobre dziecięce czasy, nie wrócą już nigdy więcej).
Dlaczego książki stoją w idealnych, prostych szeregach, a komiksy leżą lubieżnie rozwalone, z pozaginanymi rogami i poplamionymi okładkami? Mam uwierzyć, że za ten bajzel odpowiadają wyłącznie młodociani „oglądacze”?, że nie ma tu za grosz winy obojętnych sprzedawców? Akurat! Skąd się to bierze, takie szufladkowanie? Miałem nadzieję, że coś się w tej sprawie ruszyło, że wyszło w Polsce kilka pozycji, które zmieniły opinię o komiksie. Kolejny raz przekonuję się jednak, że komiks ciągle uchodzi za literackiego bękarta, dla którego zarezerwowane są najgorsze półki w księgarni – zazwyczaj te dolne, dostosowane do wysokości dziesięciolatków.
Na marginesie mówiąc, nie cierpię, gdy ktoś robi sobie zakładkę z zagiętej strony, albo, co gorsza, kładzie książkę do góry grzbietem! AAAA! Szanuj książkę swoją, łobuzie, bo jak Cię dorwę, to popamiętasz! Tydzień czytania Harlequinów za karę! Ot, co Cię czeka!
PS. Szczerze przyznam, że w momentach słabości i braku zakładki pod ręką, również zdarza mi się zgrzeszyć w ten sposób. Grzeszę jednakże wyłącznie z własnym księgozbiorem, a ponadto regularnie spowiadam się z braku szacunku, jaki okazuje słowu pisanemu.
Dlaczego książki stoją w idealnych, prostych szeregach, a komiksy leżą lubieżnie rozwalone, z pozaginanymi rogami i poplamionymi okładkami? Mam uwierzyć, że za ten bajzel odpowiadają wyłącznie młodociani „oglądacze”?, że nie ma tu za grosz winy obojętnych sprzedawców? Akurat! Skąd się to bierze, takie szufladkowanie? Miałem nadzieję, że coś się w tej sprawie ruszyło, że wyszło w Polsce kilka pozycji, które zmieniły opinię o komiksie. Kolejny raz przekonuję się jednak, że komiks ciągle uchodzi za literackiego bękarta, dla którego zarezerwowane są najgorsze półki w księgarni – zazwyczaj te dolne, dostosowane do wysokości dziesięciolatków.
Na marginesie mówiąc, nie cierpię, gdy ktoś robi sobie zakładkę z zagiętej strony, albo, co gorsza, kładzie książkę do góry grzbietem! AAAA! Szanuj książkę swoją, łobuzie, bo jak Cię dorwę, to popamiętasz! Tydzień czytania Harlequinów za karę! Ot, co Cię czeka!
PS. Szczerze przyznam, że w momentach słabości i braku zakładki pod ręką, również zdarza mi się zgrzeszyć w ten sposób. Grzeszę jednakże wyłącznie z własnym księgozbiorem, a ponadto regularnie spowiadam się z braku szacunku, jaki okazuje słowu pisanemu.
środa, 10 grudnia 2008
IT`S A BIRD
Gdy słyszycie słowo komiks, to co przychodzi wam na myśl? Kicz? Płycizna? Pożywka dla nielubiących książek? Mięśniak w obcisłych rajstopkach i marnej jakości rysunki? A może wprost przeciwnie - dobra rozrywka, alternatywa dla książek i kina (nie, zamiast ale „również”), poważne tematy i zapadające w pamięć grafiki…Hmmm…pewnie zależne jest to od waszych osobistych upodobań i tego czy w ogóle czytacie komiksy, czy uważacie, że „one” także mogą reprezentować sobą jakieś wartości.
Gdy ja słyszę słowo komiks to nie znaczy ono dla mnie nic specjalnego. Dopóki nie przeczytam danego komiksu nie jestem w stanie stwierdzić, czy nadaje się on na makulaturę, czy też mogę go bez wstydu postawić na półce z książkami. Bo komiks to forma, którą kształtuje artysta. Ważne jest to, co składa się na jego wnętrze, a nie jego zewnętrzną powłokę. Czytelnik nie powinien wstydzić się faktu, iż sięga po komiks, powinien wstydzić się gdy sięga po komiks mizerny i słaby pod względem treści czy rysunku. Dlatego właśnie czytam komiksy i staram się wyszukiwać takie, które przełamują ogólnie przyjęty stereotyp, że komiks to kulturowa pulpa, którą bez grymaszenia przełykają wyłącznie dzieci.
Gdybyście mieli wskazać komiks najbardziej popularny i charakterystyczny dla całego gatunku. Taki, którego bohater jest rozpoznawalny wszędzie na świecie, a jego przygody są potwierdzeniem komiksowego schematyzmu i trwają już od ładnych dziesiątek lat, to kto przychodzi wam na myśl? No kto? Pomysłów mogłoby być zapewne kilka, ale właściwa odpowiedź jest chyba tylko jedna – „Big S”. Znajomi znają go jako niepozornego i nieporadnego dziennikarza. W rzeczywistości jest jednak przybyszem z innej planety. Kosmitom o nadludzkich mocach, który w wolnych chwilach ratuje świat od zagłady wykorzystując swoje niesamowite zdolności. Potrafi latać, ma ogromną siłę, jest szybszy od samolotu, a wzrokiem potrafi topić metal i przenikać ściany. Mowa oczywiście o Clarku Kencie, szerzej znanym jako Superman.
Czy myślicie, że można stworzyć komiks wykorzystujący tą postać, a należący do grupy komiksów artystycznych? Otóż tak! Taki jest właśnie komiks, który chcę tu pokrótce opisać – „It`s a bird”.
Wyobraźcie sobie sytuację, że dostajecie zlecenie na napisanie nowych przygód Supermana i musicie zmierzyć się z tą komiksową legendą. Opowieścią, która zapoczątkowała komiksy o superbohaterach. Nadała im odpowiedni kształt i wyposażyła je w nieodzowne cechy tego gatunku. Czy po ponad 70-latach od ukazania się pierwszego numeru tej serii, można jeszcze napisać coś interesującego w tym temacie? Czy można wymyślić coś oryginalnego? Czy sprostalibyście takiemu zadaniu? Czy komiks o Supermanie może być godzien polecenia szerszej grupie czytelników, którzy na co dzień stronią raczej od obrazkowych historyjek? Takie właśnie pytania stawiają przed bohaterem swojego komiksu Steven T. Seagle i Teddy Kristiansen.
Głównym bohaterem komiksu „It`s a Bird” jest młody scenarzysta komiksowy, cierpiący na rzadką chorobę genetyczną. Czytelnik poznaje go w momencie, gdy dostaje on zlecenie na tworzenie nowych przygód Supermana. Legenda, z którą przychodzi mu się zmierzyć, okazuje się jednak ponad jego siły. Nasz bohater czuje się początkowo wypalony i bezsilny wobec nowego wyzwania. Podejmuje jednak walkę. Fabuła komiksu opowiada o zmaganiach bohatera z mitem, który reprezentuje sobą Superman, oraz chorobą, która zatruwa jego życie wszechobecnym strachem. Narracja komiksu poprowadzona jest w taki sposób, iż obydwie historie wzajemnie się przeplatają i uzupełniają tworząc ciąg wydarzeń, które wpływają na życie bohatera. Pierwszy wątek ukazuje prywatne życie bohatera, który boryka się z coraz nowymi problemami - dręczącymi go wspomnieniami z dzieciństwa, pierwszymi symptomami choroby, rozłąką z dziewczyną i rozpadem dotychczasowego życia. Czytelnik zapoznaje się z osobistymi przemyśleniami bohatera, dotyczącymi przemijania, śmierci i tego co w naszym życiu nieuniknione. Rysunki tworzone są za pomocą akwarel, wykorzystując kolory sepii oraz różnych odcieni niebieskiego i zielonego, które podkreślają narastającą depresję i niemoc bohatera.
Drugim motywem fabuły autorzy uczynili „przygody” Supermana, które tworzone są przez bohatera – to jakby komiks w komiksie. Są one zazwyczaj zainspirowane osobistymi zmaganiami młodego twórcy z szarą rzeczywistością i codziennymi problemami. Superman jest tu swego rodzaju alter-ego bohatera, na którego barki młody twórca przenosi swe własne porażki i problemy. W ten sposób autorom „It`s a bird” udało się to, co przez wiele lat próbowali osiągnąć różnymi zabiegami scenarzyści tworzący komiksy o Supermanie – uczłowieczyć go, pokazać, że ma te same problemy i wady, co przeciętny czytelnik jego przygód. Z SUPERczłowieka, przemienili go w SuperCZŁOWIEKA .
Każda z opowiastek o Supermanie opatrzona jest tytułem i narysowana jest inną techniką plastyczną, która dodatkowo uwypukla określone znaczenia i pozwala słowu wchodzić w ciekawe relacje z obrazem. Takich historyjek w komiksie jest kilkanaście. Każda z nich stoi na bardzo wysokim poziomie.
Autorzy potraktowali postać Człowieka ze Stali jako punkt wyjścia do analizy społeczeństwa, które powołało go do życia. Wykorzystując ikonę popkultury, jaką jest Superman, postanowili opisać zagadnienia, z którymi na pewnym etapie życia boryka się większość z nas: samotność („Fortress of solitude”), wyalienowanie ze społeczeństwa („The Outsider”, „Alien”), poszukiwanie swojej tożsamości czy ukrywania się pod różnymi maskami(„Secret identity”, „Perfect”, „Escape”). Znalazło się również miejsce na analizę takich uniwersalnych tematów jak sprawiedliwość („Justice”), odwaga („Courage”) czy przemoc („Power”). (Ta ostatnia historyjka jest moją ulubioną w całym komiksie i pomimo swej prostoty doskonale oddaje złożoność problemu).
Podsumowując: „It`s a bird” to komiks wielowarstwowy, pełen znaczeń i ciekawych refleksji. Ocierający się miejscami o filozofię i socjologię. Traktujący o współczesnym społeczeństwie i istocie człowieczeństwa. Opowiadający o alienacji i niemożliwości wykorzystania drzemiących w nas talentów oraz strachu przed chorobą i śmiercią. W doskonały sposób łączący słowo i obraz w spójną historię. Szczerze zachęcam do zapoznania się z tym komiksem. Niech nie odstrasza was postać Supermana, która niektórym może kojarzyć się z kiczem i masową produkcją. Zapewniam, że w tym przypadku jest zupełnie inaczej. Autorom, doskonale udało się wykorzystać postać Supermana, jako punkt wyjścia do analizy wielu istotnych zagadnień społecznych.
TYTUŁ: It`s a bird
SCENARIUSZ: Steven T.Seagle
RYSUNKI: Teddy Kristiansen
WYDAWCA: Vertigo
ROK WYDANIA: 2004
ILOŚĆ STRON: 124
JĘZYK: angielski
OFICJALNA STRONA: www.dccomics.com/vertigo/graphic_novels/?gn=1630
Gdy ja słyszę słowo komiks to nie znaczy ono dla mnie nic specjalnego. Dopóki nie przeczytam danego komiksu nie jestem w stanie stwierdzić, czy nadaje się on na makulaturę, czy też mogę go bez wstydu postawić na półce z książkami. Bo komiks to forma, którą kształtuje artysta. Ważne jest to, co składa się na jego wnętrze, a nie jego zewnętrzną powłokę. Czytelnik nie powinien wstydzić się faktu, iż sięga po komiks, powinien wstydzić się gdy sięga po komiks mizerny i słaby pod względem treści czy rysunku. Dlatego właśnie czytam komiksy i staram się wyszukiwać takie, które przełamują ogólnie przyjęty stereotyp, że komiks to kulturowa pulpa, którą bez grymaszenia przełykają wyłącznie dzieci.
Gdybyście mieli wskazać komiks najbardziej popularny i charakterystyczny dla całego gatunku. Taki, którego bohater jest rozpoznawalny wszędzie na świecie, a jego przygody są potwierdzeniem komiksowego schematyzmu i trwają już od ładnych dziesiątek lat, to kto przychodzi wam na myśl? No kto? Pomysłów mogłoby być zapewne kilka, ale właściwa odpowiedź jest chyba tylko jedna – „Big S”. Znajomi znają go jako niepozornego i nieporadnego dziennikarza. W rzeczywistości jest jednak przybyszem z innej planety. Kosmitom o nadludzkich mocach, który w wolnych chwilach ratuje świat od zagłady wykorzystując swoje niesamowite zdolności. Potrafi latać, ma ogromną siłę, jest szybszy od samolotu, a wzrokiem potrafi topić metal i przenikać ściany. Mowa oczywiście o Clarku Kencie, szerzej znanym jako Superman.
Czy myślicie, że można stworzyć komiks wykorzystujący tą postać, a należący do grupy komiksów artystycznych? Otóż tak! Taki jest właśnie komiks, który chcę tu pokrótce opisać – „It`s a bird”.
Wyobraźcie sobie sytuację, że dostajecie zlecenie na napisanie nowych przygód Supermana i musicie zmierzyć się z tą komiksową legendą. Opowieścią, która zapoczątkowała komiksy o superbohaterach. Nadała im odpowiedni kształt i wyposażyła je w nieodzowne cechy tego gatunku. Czy po ponad 70-latach od ukazania się pierwszego numeru tej serii, można jeszcze napisać coś interesującego w tym temacie? Czy można wymyślić coś oryginalnego? Czy sprostalibyście takiemu zadaniu? Czy komiks o Supermanie może być godzien polecenia szerszej grupie czytelników, którzy na co dzień stronią raczej od obrazkowych historyjek? Takie właśnie pytania stawiają przed bohaterem swojego komiksu Steven T. Seagle i Teddy Kristiansen.
Głównym bohaterem komiksu „It`s a Bird” jest młody scenarzysta komiksowy, cierpiący na rzadką chorobę genetyczną. Czytelnik poznaje go w momencie, gdy dostaje on zlecenie na tworzenie nowych przygód Supermana. Legenda, z którą przychodzi mu się zmierzyć, okazuje się jednak ponad jego siły. Nasz bohater czuje się początkowo wypalony i bezsilny wobec nowego wyzwania. Podejmuje jednak walkę. Fabuła komiksu opowiada o zmaganiach bohatera z mitem, który reprezentuje sobą Superman, oraz chorobą, która zatruwa jego życie wszechobecnym strachem. Narracja komiksu poprowadzona jest w taki sposób, iż obydwie historie wzajemnie się przeplatają i uzupełniają tworząc ciąg wydarzeń, które wpływają na życie bohatera. Pierwszy wątek ukazuje prywatne życie bohatera, który boryka się z coraz nowymi problemami - dręczącymi go wspomnieniami z dzieciństwa, pierwszymi symptomami choroby, rozłąką z dziewczyną i rozpadem dotychczasowego życia. Czytelnik zapoznaje się z osobistymi przemyśleniami bohatera, dotyczącymi przemijania, śmierci i tego co w naszym życiu nieuniknione. Rysunki tworzone są za pomocą akwarel, wykorzystując kolory sepii oraz różnych odcieni niebieskiego i zielonego, które podkreślają narastającą depresję i niemoc bohatera.
Drugim motywem fabuły autorzy uczynili „przygody” Supermana, które tworzone są przez bohatera – to jakby komiks w komiksie. Są one zazwyczaj zainspirowane osobistymi zmaganiami młodego twórcy z szarą rzeczywistością i codziennymi problemami. Superman jest tu swego rodzaju alter-ego bohatera, na którego barki młody twórca przenosi swe własne porażki i problemy. W ten sposób autorom „It`s a bird” udało się to, co przez wiele lat próbowali osiągnąć różnymi zabiegami scenarzyści tworzący komiksy o Supermanie – uczłowieczyć go, pokazać, że ma te same problemy i wady, co przeciętny czytelnik jego przygód. Z SUPERczłowieka, przemienili go w SuperCZŁOWIEKA .
Każda z opowiastek o Supermanie opatrzona jest tytułem i narysowana jest inną techniką plastyczną, która dodatkowo uwypukla określone znaczenia i pozwala słowu wchodzić w ciekawe relacje z obrazem. Takich historyjek w komiksie jest kilkanaście. Każda z nich stoi na bardzo wysokim poziomie.
Autorzy potraktowali postać Człowieka ze Stali jako punkt wyjścia do analizy społeczeństwa, które powołało go do życia. Wykorzystując ikonę popkultury, jaką jest Superman, postanowili opisać zagadnienia, z którymi na pewnym etapie życia boryka się większość z nas: samotność („Fortress of solitude”), wyalienowanie ze społeczeństwa („The Outsider”, „Alien”), poszukiwanie swojej tożsamości czy ukrywania się pod różnymi maskami(„Secret identity”, „Perfect”, „Escape”). Znalazło się również miejsce na analizę takich uniwersalnych tematów jak sprawiedliwość („Justice”), odwaga („Courage”) czy przemoc („Power”). (Ta ostatnia historyjka jest moją ulubioną w całym komiksie i pomimo swej prostoty doskonale oddaje złożoność problemu).
Podsumowując: „It`s a bird” to komiks wielowarstwowy, pełen znaczeń i ciekawych refleksji. Ocierający się miejscami o filozofię i socjologię. Traktujący o współczesnym społeczeństwie i istocie człowieczeństwa. Opowiadający o alienacji i niemożliwości wykorzystania drzemiących w nas talentów oraz strachu przed chorobą i śmiercią. W doskonały sposób łączący słowo i obraz w spójną historię. Szczerze zachęcam do zapoznania się z tym komiksem. Niech nie odstrasza was postać Supermana, która niektórym może kojarzyć się z kiczem i masową produkcją. Zapewniam, że w tym przypadku jest zupełnie inaczej. Autorom, doskonale udało się wykorzystać postać Supermana, jako punkt wyjścia do analizy wielu istotnych zagadnień społecznych.
TYTUŁ: It`s a bird
SCENARIUSZ: Steven T.Seagle
RYSUNKI: Teddy Kristiansen
WYDAWCA: Vertigo
ROK WYDANIA: 2004
ILOŚĆ STRON: 124
JĘZYK: angielski
OFICJALNA STRONA: www.dccomics.com/vertigo/graphic_novels/?gn=1630
Subskrybuj:
Posty (Atom)